Newsletter

Prawicowo – lewicowa zbieżność poglądowa

Anna Hucko, 24.12.2012
Zmiany w przepisach dotyczących nielegalnych imigrantów zaproponowane przez francuskiego ministra spraw wewnętrznych Manuela Vallsa, krótko mówiąc, rozczarowały

Zmiany w przepisach dotyczących nielegalnych imigrantów zaproponowane przez francuskiego ministra spraw wewnętrznych Manuela Vallsa, krótko mówiąc, rozczarowały

Przedstawione w formie okólnika zmiany, rozesłanego do prefektów, mają umożliwić legalizację pobytu osób spełniających określone kryteria – złagodzenie przepisów dotyczy przede wszystkim rodzin i singli pracujących na czarno. Według części obserwatorów propozycje ministra Manuela Vallsa nie odbiegają na tyle od polityki administracji Nicolasa Sarkozy’ego, by mówić jednak o nowym kierunku.

Niektóre francuskie media, m.in. „Le Point”, sugerują wręcz kontynuację imigracyjnej polityki byłego prezydenta. Valls proponuje między innymi, żeby legalizację pobytu umożliwić członkom rodzin, którzy na terytorium Francji przebywają co najmniej 5 lat i posiadają jedno dziecko uczące się we francuskiej szkole od co najmniej 3 lat (według okólnika wystosowanego przez Sarkozy’ego w 2006 roku, gdy ten był szefem resortu spraw wewnętrznych, wystarczyły 2 lata pobytu i rok w szkole, przy czym przepisy, w przeciwieństwie do tych przedstawionych przez obecnego ministra, były ograniczone czasowo).

W przypadku osób legalizujących pobyt na zasadzie tzw. łączenia rodzin warunkiem jest udokumentowanie 18 miesięcy wspólnego życia (wcześniej obowiązywało 5 lat). Osoby pracujące na czarno mają natomiast trzy możliwości – pobyt zostanie zalegalizowany, jeśli dana osoba przebywa we Francji 5 lat i pracowała przez 8 miesięcy w ciągu ostatnich dwóch lat; przebywa we Francji 3 lata i pracowała przez co najmniej 2; jeśli mieszka we Francji od 7 lat, pracowała przez 8 miesięcy i ma gwarancję zatrudnienia.

Zgodnie z przepisami z 2006, 2008 i 2010 roku nielegalni pracownicy mogli liczyć na uregulowanie swojego statusu, jeśli przebywali we Francji co najmniej 5 lat i przepracowali 12 miesięcy u tego samego pracodawcy.

Szkopuł polega na tym, że w przeciwieństwie do Hiszpanii i Włoch, które wprowadziły podobne zmiany, Francja nie oferuje pracodawcom zatrudniającym na czarno żadnej amnestii karnej, w związku z czym szanse na udokumentowanie zatrudnienia pracownicy mają raczej niewielkie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych szacuje, że warunki legalizacji może spełnić około 30 tys. imigrantów, przy czym procedura nie jest ograniczona ilościowo i będzie opierała się na analizie poszczególnych przypadków.

Zdaniem Francoisa Baroina z UMP, poprzednika Manuela Vallsa, indywidualne podejście do legalizacji pobytu jest jedyną słuszną metodą – jak mówi, najbardziej logiczną, naturalną i humanitarną – ponieważ bierze pod uwagę los konkretnej osoby. Propozycjom ministra Vallsa przeciwny jest natomiast szef UMP, Jean Francois Copé. Jego zdaniem są one dość niejasne – za koncepcją indywidualnego podejścia może kryć się zarówno stosunek bardzo kategoryczny, jak i bardzo liberalny.

Niejasna wydawać się może w tym świetle postawa Manuela Vallsa jako socjalisty. Środowiska lewicowe oczekiwałyby raczej bardziej zdecydowanych zmian w kwestii nielegalnej imigracji. Sarah Belaïsch z La Cimade, pozarządowej organizacji pomagającej imigrantom, uważa, że we Francji potrzebna jest gruntowna zmiana w prawie imigracyjnym, będąca definitywnym zerwaniem z polityką Sarkozy’ego. Przypomnę, że były prezydent dążył do ograniczenia napływu imigrantów, był zwolennikiem koncepcji imigracji selektywnej, czyli otwarcia granic dla biznesmenów, przedsiębiorców i studentów. Według Belaïsch propozycje Vallsa nie zapowiadają zdecydowanych kroków w tym kierunku.

Poza przepisami legalizacyjnymi, Manuel Valls zaproponował także wydłużenie do 16 godzin czasu na weryfikację legalności pobytu. Po zniesieniu przez sąd kasacyjny możliwości zatrzymania do wyjaśnienia osoby podejrzanej o nielegalny pobyt, policja miała jedynie 4 godziny na weryfikację. Według szefa resortu spraw wewnętrznych to zdecydowanie za mało, by przeprowadzić ją efektywnie.

Podobnego zdania byli parlamentarzyści z Partii Socjalistycznej, Lewicowej Partii Radykalnej oraz Unii Demokratów i Niezależnych, a także senatorzy z UMP, którzy 11 grudnia głosowali za przyjęciem proponowanych zmian. Niezadowolona z takiego obrotu spraw pozostaje część środowisk lewicowych, na czele ze wspomnianą już La Cimade. Organizacja ta w oficjalnym komunikacie na swojej stronie internetowej zaznacza, że jest to kolejne, podobne do tych dostarczonych przez Sarkozy’ego, narzędzie w rękach prefektów i policji mające prowadzić do ograniczenia liczby imigrantów dostarczające dowodów i pretekstów do aresztowań i deportacji.

Za wydłużeniem czasu na weryfikację, co prawda aż do 22 godzin, opowiadała się także Marie Le Pen, szefowa radykalnego prawicowego Frontu Narodowego, co sprawia, że poglądy Manuela Vallsa, ministra w socjalistycznym rządzie, wyglądają dość niejednoznacznie. W czerwcu mówił w „Le Monde”, że bycie socjalistą nie obliguje do legalizacji pobytu wszystkich imigrantów obecnych we Francji.

Pytanie, jaką więc efektywność weryfikacji miał na myśli Valls oraz czy mamy do czynienia ze zmianą poglądów francuskich socjalistów bądź rozumienia imigrantów? A może w jednym i drugim przypadku ulegliśmy stereotypom? Być może francuski rząd jest przekonany, że pozwolenie na pobyt we Francji wszystkim lub większości nielegalnych imigrantów lub też jeszcze dalej posunięte złagodzenie przepisów nikomu nie wyjdą na dobre? Albo Francuzi głosowali na Francoisa Hollande’a, ponieważ nie przepadali za Nicolasem Sarkozym, a nie za jego polityką?

Próbując wyjaśnić ten stan rzeczy, warto odwołać się do koncepcji Douglasa Northa zwanej „zależnością od szlaku“, która głosi, że w państwach będących bastionami imigrantów sposoby radzenia sobie z ich asymilacją, integracją bądź deportacją są głęboko zakorzenione. Raz zastosowana polityka będzie wpływać na kolejne wybory i decyzje i bardzo trudno jest rządom zmienić raz obrany kurs.

Jeśli spojrzymy na swojego rodzaju poglądową zbieżność między francuską prawicą i lewicą w omawianym zakresie, być może dojdziemy do wniosku, że proponowane rozwiązania są najwyraźniej dobre, skoro do pewnego stopnia satysfakcjonują obie strony.

*Anna Hucko – absolwentka Studiów Strategicznych Collegium Civitas