Newsletter

Miliardy po nowemu

Konrad Niklewicz, 21.12.2012
Dokończenie budowy dróg ekspresowych i modernizacji tras kolejowych jest ważne. Ale to nie kolejne setki kilometrów asfaltu powinny być priorytetem przy podziale nowych funduszy europejskich

Strona 1

Dokończenie budowy dróg ekspresowych i modernizacji tras kolejowych jest ważne. Ale to nie kolejne setki kilometrów asfaltu powinny być priorytetem przy podziale nowych funduszy europejskich

Debatą w Warszawie, 19 grudnia 2012 r., zakończyły się ogólnokrajowe konsultacje „Założeń Umowy Partnerstwa”. Przez kilka tygodni przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju Regionalnego odwiedzali wszystkie polskie województwa, by razem z przedstawicielami lokalnych społeczności, władz, przedsiębiorców, organizacji biznesowych i innych przedyskutować zapisy tego dokumentu.

Dyskusja o założeniach „Umowy Partnerstwa” jest de facto debatą o tym, jak Polska wykorzysta kolejną pulę wsparcia europejskiego na lata 2014-20. Negocjacje budżetu Unii trwają, nie wiadomo więc jeszcze, ile dokładnie miliardów Polska będzie miała do dyspozycji w Europejskim Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskim Funduszu Społecznym i Funduszu Spójności.

Cel rządu – 300 mld zł razem – pozostaje bez zmian. Wszystko wskazuje na to, że to będzie rekordowa – i zarazem ostatnia tak duża – kwota wsparcia dla Polski. Tym staranniej trzeba zastanowić się, jak ją rozdzielić.

Dotychczasowy model wykorzystywania funduszy europejskich się sprawdził. Polska jest jednym z europejskich liderów w tym zakresie. Do połowy grudnia 2012 r. rozdzielono już 230,6 mld zł, czyli 82,5 proc. sumy przyznanej na lata 2007-13.

Efekty są widoczne gołym okiem. To 250 tys. miejsc pracy (z czego ponad 5 tys. w sektorze badawczo-rozwojowym), ponad 6,5 tys. km nowych dróg, przyspieszenie wzrostu gospodarczego nawet o 1 pkt. proc. Większość otwieranych w ostatnim czasie spektakularnych inwestycji – choćby nowy port lotniczy pod Lublinem – była dofinansowana z funduszy unijnych.

Bilans jest dobry, ale kolejne dziesiątki miliardów złotych trzeba wydać inaczej. Modyfikacji powinny ulec priorytety. Polska gospodarka potrzebuje nowych przewag konkurencyjnych, które zagwarantują jej rozwój na kolejne dziesięciolecia. Dotychczasowe – wynikające np. z relatywnie niskich kosztów pracy – topnieją w oczach. Dziś możemy udawać, że tego nie dostrzegamy, ale za 5-10 lat będziemy (negatywnie) zaskoczeni. Rozbudowa infrastruktury, kolejne setki kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, owszem pomagają. Ale nie będą już tak kluczowe, jak przez ostatnie lata.

Teraz ważniejsze wydaje się być stymulowanie wzrostu innowacyjności i, przede wszystkim, powiązań pomiędzy polską nauką, ośrodkami badawczo-rozwojowymi a przedsiębiorstwami. Dalej: podwyższenie liczby rynkowych wdrożeń badań naukowych. To pierwsza, filozoficzna wręcz zmiana w podejściu do wydatkowania funduszy unijnych. One nie mogą służyć samej tylko nauce (choć to szlachetny cel), ale nauce w powiązaniu z gospodarką. Przykład podrzeszowskiej Doliny Lotniczej pokazuje, że to jest możliwe. Podobne regionalne specjalizacje muszą być zidentyfikowane we wszystkich regionach.

Wspieranie „lokomotyw rozwoju”, w tym zwłaszcza powiązań między biznesem a nauką, nie oznacza, że zapomniany będzie inny podstawowy cel funduszy europejskich (notabene – zapisany w traktatach). Społeczno-gospodarcza spójność naszego kraju będzie nadal wzmacniana. Rozwarstwianie się bogactwa regionów, rozdzieranie Polski na część A, B, C lub D może i ma swe naturalne przyczyny, ale nie znaczy to, że mamy tego typu zjawiska tolerować. Lubelszczyzna jest wszak tak samo ważną częścią Polski jak Mazowsze, Śląsk czy Podkarpacie.