Newsletter

Republika Federalna Kobiet

Weronika Przecherska, 11.12.2012
Merkel udowodniła, że w polityce nie ma dziewczynek – są tylko kobiety. Zdecydowane, konsekwentne i dążące do celu pomimo przeciwności losu

Strona 1

Merkel udowodniła, że w polityce nie ma dziewczynek – są tylko kobiety. Zdecydowane, konsekwentne i dążące do celu pomimo przeciwności losu

„Dziewczynka” Helmuta Kohla – pisano o Angeli Merkel na początku jej politycznej kariery, gdy stawiała pierwsze kroki na salonach Bonn. W ciągu kilkunastu lat została ministrem ds. kobiet i młodzieży. Otwarcie skrytykowała i zdystansowała się od swojego politycznego „ojca” po skandalu finansowym w CDU w 1998 roku. Stanęła na czele niemieckich chrześcijańskich demokratów.

Żelazna Dama niemieckiej polityki

Dwukrotnie została wybrana kanclerzem Niemiec. Jak twierdzą złośliwi, w owym czasie „wycięła” też wielu swoich przeciwników. Przede wszystkim jednak pokazała innym kobietom, że jest dla nich miejsce na politycznym firmamencie.

Dziś Merkel niepodzielnie rządzi w CDU (ostatnie wewnątrzpartyjne wybory wygrała 98 proc. poparciem), trzyma stery pogrążonej w kryzysie Europy i bije rekordy popularności wśród Niemców.

Nieco kpiące określenie „dziewczynka Kohla” można już traktować tylko w kategoriach anegdoty. Zamiast tego pieszczotliwie nazywana jest „Mamuśką”. Sama Merkel, wspominając swoją polityczną ścieżkę kariery nie ukrywa jednak, że wybierając ją, Niemcy musieli sobie odpowiedzieć na pytanie nie tylko o swoje polityczne preferencje. Musieli się także zdecydować, czy są gotowi na kobietę kanclerza.* Ten wybór tygodnik „Die Welt” nazwał mianem „rewolucji”. Jednocześnie przyznał jednak, że dziś obecność kobiet na niemieckiej scenie politycznej postrzegać można już w kategoriach trendu. Krótko mówiąc, niemiecka polityka staje się z każdym dniem coraz bardziej kobieca.

Kto oprócz Merkel?

W obecnej kadencji niespełna 33 proc. zasiadających w niemieckim parlamencie to kobiety. W dwudziestoczteroosobowym gabinecie Angeli Merkel zasiada pięć ministerek, wśród niech przedstawicielki CDU, siostrzanej bawarskiej CSU oraz liberalnej FDP. Niektóre z nich, jak minister pracy Ursula von der Leyen czy minister ds. rodziny Kristina Schröder są gwiazdami rządu Angeli Merkel. Z odwagą i uporem forsują swoje polityczne pomysły, również te dotyczące kwestii równouprawnienia. Biorąc pod uwagę ostatnie dane przedstawione w raporcie „Global Gender Gap Report 2012”, badającym równouprawnienie kobiet i mężczyzn, mają o co walczyć. Na 135 przeanalizowanych w nim krajów, Niemcy znajdują się dziś na 13 miejscu.

Polityczki z pierwszych stron gazet nie ukrywają również ambicji w walce o najwyższe państwowe urzędy. Po ustąpieniu ze stanowiska prezydenta Horsta Köhlera poważnie rozważano kandydaturę Ursuli von der Leyen. Dyskutowano wówczas także o wyborze ewangelickiej biskup Margot Käßmann. W efekcie stanowisko objął Christian Wulff. Te przedwyborcze spekulacje sprzed kilku lat pokazują jednak, że pierwsza „prezydentka” w RFN to tylko kwestia czasu.

Także w ławach opozycji zaangażowane w politykę kobiety walczą o swoje prawa i pozycję. W trakcie wewnątrzpartyjnych roszad Zielonych przed nominacją kandydata na kanclerza, w liście do swoich kolegów zaadresowanym ironicznie „Dear Boys” (z ang. „Drodzy chłopcy”), członkinie partii zwracały uwagę, że decyzje personalne wśród Die Grünen „są podejmowane kosztem kobiet”. W nadchodzącym roku będą miały jednak sporo okazji do zamanifestowania swojej kobiecej politycznej siły. W wyniku prawyborów twarzami Zielonych w zbliżającym się wyścigu do Bundestagu zostali bowiem szef klubu poselskiego Jürgen Trittin oraz wiceprzewodnicząca Bundestagu Katrin Göring-Eckard.

Zmiana politycznej konstelacji uwidocznia się także na szczeblu lokalnym. W żadnym z parlamentów kobiety nie stanowią co prawda więcej niż 50 proc. Przewodniczą tylko trzem z szesnastu niemieckich krajów związkowych. Trudno więc twierdzić, że zdominowały lokalną politykę. Nie można jednak zaprzeczyć, że jest o nich coraz głośniej. Ich wyborcze sukcesy są zaś coraz bardziej spektakularne i to zarówno w zachodniej, jak i we wschodniej części kraju.