Newsletter

Kiedyś niewidoczni, jak jest dziś?

Antonina Ostrowska, 26.11.2012
W latach siedemdziesiątych niepełnosprawni – wskutek licznych barier architektonicznych – rzadko wychodzili z domów. Byli wręcz niewidoczni w społeczeństwie. Dziś osób niepełnosprawnych w przestrzeni publicznej jest coraz więcej

W latach siedemdziesiątych niepełnosprawni – wskutek licznych barier architektonicznych – rzadko wychodzili z domów. Byli wręcz niewidoczni w społeczeństwie. Dziś osób niepełnosprawnych w przestrzeni publicznej jest coraz więcej – z prof. Antoniną Ostrowską rozmawia Marzena Haponiuk

Kogo mamy na myśli mówiąc „osoba niepełnosprawna”?

Dla większości Polaków osoba niepełnosprawna to osoba na wózku. Niewidomi, głuchoniemi czy np. niepełnosprawni intelektualnie w odpowiedziach pytanych o to Polaków pojawiają się dość rzadko. O chorobach psychicznych prawie w ogóle się nie wspomina.

Funkcjonujący w świadomości społecznej stereotyp osoby niepełnosprawnej, dodatkowo podtrzymują media. Tymczasem niepełnosprawności są różne i różne są problemy, które się z tym wiążą.

Biuro Pełnomocnika ds. Osób Niepełnosprawnych zorganizowało konferencję pod hasłem Włączanie wyłączonych. Jak to jest z tym włączaniem: czy Polacy są dziś za integracją społeczną osób niepełnosprawnych, czy raczej izolacją?

Badania nad postawami w stosunku do osób niepełnosprawnych prowadziłam w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Po raz pierwszy było to pod koniec lat siedemdziesiątych. Powtarzałam je następnie w połowie lat dziewięćdziesiątych. Wyniki ostatnich pochodzą z roku 2000. Mając tak długą perspektywę porównawczą mogę stwierdzić, że stosunek naszego społeczeństwa do osób niepełnosprawnych się wyraźnie poprawia. Dynamika zmiany postaw nie jest taka duża, jakbyśmy chcieli, ale zauważalna.

Z czego ta zmiana może wynikać?

To kwestia wychowania nowego pokolenia, które na osoby niepełnosprawne będzie patrzeć trochę inaczej. Wynika to z innego zasobu doświadczeń, jaki mają.

Badania prowadzone w latach siedemdziesiątych pokazały ogrom barier, z którym musiały się wówczas mierzyć. Jako społeczeństwo nie zdawaliśmy sobie chyba nawet sprawy z tego, że w ogóle wśród nas żyje tyle osób niepełnosprawnych. Nie wychodzili oni wówczas z domów wskutek licznych barier architektonicznych. Byli wręcz niewidoczni w społeczeństwie.

W tej chwili osób niepełnosprawnych w przestrzeni publicznej jest coraz więcej. Coraz bardziej są oni obecni- i niekoniecznie jako klienci pomocy społecznej czy pacjenci oddziałów rehabilitacyjnych, czyli osoby, które definiujemy z góry jako potrzebujące pomocy. Często są to osoby, które świetnie sobie radzą. Są partnerami różnych naszych przedsięwzięć na co dzień. I to jest rzeczywiście w ciągu tych kilkudziesięciu lat zdecydowanie nowa jakość.

Wspominała Pani o roli mediów w kreowaniu wizerunku osoby niepełnosprawnej? Czy to się jednak nie zmienia?

Tak to prawda. Jeszcze do niedawna osobę niepełnosprawną w mediach widzieliśmy jedynie wówczas, gdy audycja dotyczyła problemu niepełnosprawności. Dziś sytuacja się zmieniła. Niepełnosprawni pojawiają się znacznie częściej, pokazywani są przy różnych okazjach, w różnych rolach. Są też obecni w popularnych serialach czy programach informacyjnych.

Kiedyś osobę niepełnosprawną określało się mianem: kaleka czy inwalida. Dzisiaj używa się określenia „osoba niepełnosprawna”. Czy jest to wynik poprawności politycznej, o której Pani przed chwilą powiedziała, czy raczej jest to wynik zachodzącej zmiany społecznej?

Określenie „osoba niepełnosprawna” zostało wprowadzone w latach siedemdziesiątych przez uczonych, którzy zajmowali się tą problematyką: prof. Sokołowską oraz prof. Hulka. Doszli oni do wniosku, że słowo „inwalida”, które pochodzi od łacińskiego słowa invalid, czyli bezwartościowy, o zmniejszonej wartości – jest deprymujące. Szukano wówczas nowego słowa.

Słowo „kaleka” to także określenie pejoratywne. Co prawda pamiętam dyskusje na ten temat w kontekście Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem. Był pomysł, by zmienić nazwę na Polskie Towarzystwo do Walki z Niepełnosprawnością. Ostatecznie działacze uznali, że ta nazwa im nie przeszkadza. Do dziś jej nie zmienili. W ich przekonaniu słowo „kalectwo” w nazwie odzwierciedla rzeczywisty stan faktyczny. Tutaj zdania są zatem podzielone.

Czy zmiana języka opisującego niepełnosprawność wpływa na jej odbiór społeczny?

Prawdę mówiąc nie jestem pewna, jaki jest tego aspekt społeczny. Termin niepełnosprawność wciąż budzi pewne kontrowersje. Wciąż pojawiają się nowe, w moim przekonaniu nietrafne, określenia typu „sprawni inaczej” co brzmi dziwnie i jest sprzeczne z duchem języka polskiego. Widać, że ciągle jeszcze nie znajdujemy odpowiedniego terminu.

Rozmawiałam niedawno na ten temat z Piotrem Pawłowskim ze stowarzyszenia „Integracja”. Wniosek z tej rozmowy był taki, że w zasadzie nie powinniśmy używać określenia „człowiek niepełnosprawny”, ale „człowiek z niepełnosprawnością”, aby niepełnosprawność nie stała się atrybutem oceniającym całą osobę. Okazało się jednak, że niepełnosprawny już się przyjął i zmiana jest już chyba niemożliwa.

Czy zatem jesteśmy już społeczeństwem włączającym?

Coraz częściej widzimy niepełnosprawnych po prostu między nami. W tym sensie włączanie jest czymś normalnym w opinii społecznej. Niepełnosprawność intelektualna czy fizyczna to dziś nowe, poszerzone kryterium tej normalności.Warto się jednak zastanowić, ile jest w takim działaniu poprawności politycznej.

Jako społeczeństwo zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wypada mówić źle o osobach niepełnosprawnych. Ile w tym autentycznego respektowania ich praw i zrozumienia? Wydaje się jednak, że zarówno w jednym jak i w drugim wypadku oba procesy postępują w kierunku akceptacji, nawet jeżeli sytuacja jest jeszcze daleka od idealnej, takiej jak chociażby w krajach skandynawskich. Myślę, że jest znaczny postęp.

Jak przełamać bariery dzielące osoby niepełnosprawne od reszty społeczeństwa?

Myślę, że już się je powoli przełamuje. Nie zrobi się tego jedynie regulacjami prawnymi czy administracyjnymi. To jest długotrwały proces wychowania społeczeństwa do życia w innym, bardziej otwartym, akceptującym modelu.
Mamy dziś co prawda w Polsce szkoły lub przedszkola integracyjne, ale – jak  pokazuje doświadczenie – różnie tam z tą integracją bywa. W przedszkolach integracyjnych często dochodzi do sytuacji, gdy dzieci niepełnosprawne bawią się w jednym kącie ze sobą, a dzieci zdrowe w drugim.

Na tym przykładzie widać, że samo powołanie instytucji nie wystarcza. W społeczeństwie powinien jednoczenie zachodzić proces wspólnego dojrzewania, wyrastania razem. Ci, którzy już będą się z niepełnosprawnością wychowywać – mam tu na myśli głównie dzieci oraz młodzież – z pewnością jako dorośli będą mieli inne postawy inne zachowania względem osób niepełnosprawnych. Będzie ona dla nich czymś tak oczywistym jak to, że ktoś jest blondynem, a ktoś inny brunetem. Trochę jeszcze nam do tego modelu brakuje.

Jak ten proces można przyspieszyć?

Postęp, jaki dokonuje w tym zakresie to w ogromnej mierze zasługa organizacji pozarządowych m.in. działań, jakie prowadzi Integracja.

Świetnym przykładem są także miejsca parkingowe (tzw. koperty) dla niepełnosprawnych. Nie zawsze ograniczenie to jest respektowane. Często w wyznaczonych niepełnosprawnym miejscach parkuje osoba do tego nieuprawniona. To prawda. Jednak sam fakt, że te „koperty” są w przestrzeni publicznej, uzmysławia nam jako społeczeństwu, że osoby niepełnosprawne są między nami. Jest to sygnał, który podkreśla ich obecność w społeczeństwie. Takich sygnałów powinno być jednak dużo więcej.

Pomocne w przełamywaniu stereotypów są liczne kampanie społeczne. Czy coś jeszcze można zrobić?

W działaniach na rzecz oswajania niepełnosprawności należy dążyć do tego, żeby było jak najwięcej wzajemnych kontaktów. Powinno się stwarzać płaszczyzny dla kontaktów osób niepełnosprawnych z pełnosprawnymi. Spontanicznie nie zawsze się to udaje.

Doświadczenia pokazują, że im ktoś ma więcej osobistych kontaktów z osobą niepełnosprawną – np. w rodzinie, w pracy lub ma niepełnosprawnego sąsiada, z którym od czasu do czasu zamieni parę słów – wówczas poziom tolerancji i akceptacji takich osób niesłychanie wzrasta. Natomiast, gdy wiedza na temat osób niepełnosprawnych czerpana jest na podstawie obiegowych stereotypów, jest to za mało.

Jak niepełnosprawni oceniają swoją sytuację? Czy chcą być traktowani na równi z pozostałymi członkami społeczeństwa, czy na specjalnych warunkach?

To chyba jest różnie. Nie da się jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Im są młodsi i bardziej wykształceni, tym bardziej chcieliby być traktowani na równi. Tak samo osoby niepełnosprawne z dużych miast. Natomiast ci, którzy pochodzą z małych miasteczek, ze wsi lub osoby o niskim poziomie wykształcenia, osoby które mają niższe aspiracje, a także starsi, częściej oczekują pomocy, współczucia czy specjalnego traktowania. Osoby młodsze, wykształcone, posiadające zawód, które mają aspiracje, potrafią i chcą dobrze pracować, tego współczucia nie chcą. Chcą natomiast być traktowane tak jak inni.

Jeżeli popatrzymy natomiast na sferę kontaktów intymnych tych barier jest trochę więcej. Nasze opory są mniejsze, jeżeli chodzi o to, żeby pracować razem z osobą niepełnosprawną, niż na przykład wtedy, gdy się dowiemy, że nasza córka czy syn zamierza poślubić osobę niepełnosprawną.

To są bardzo skomplikowane kwestie. Bardzo dużo zależy wówczas od człowieka, jego charakteru, od systemu wartości, stosunku do życia. Niewątpliwie, trudniej jest przełamywać bariery kontaktów wymagających większego poziomu bliskości i intymności. Ale i takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.

Receptą na lepszą jakość życia osób niepełnosprawnych są więc: edukacja oraz większa obecność w sferze publicznej?

Integracja wymaga włączenia bardzo wielu płaszczyzn życiowych. Tworzenia właśnie takich sytuacji, w których po prostu możemy być razem, możemy się nawzajem dostrzegać, przebywać razem i poznawać się nawzajem. Im więcej tych płaszczyzn, tym lepiej.

*prof. Antonina Ostrowska – z-ca dyrektora ds. naukowych w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Zajmuje się m.in. socjologicznymi aspektami zdrowia, choroby i niepełnosprawności.

Tekst jest zapowiedzią cyklu Lupa Instytutu poświęconego tematyce niepełnosprawności. Cykl w całości ukaże się na stronie Instytutu Obywatelskiego 6 grudnia br.