Newsletter

Odczarować rurę

Mariusz Swora, 19.11.2012
Systemowa zmiana relacji handlowych pomiędzy Gazpromem a PGNiG S.A. w obliczu braku konkurencyjnego rodzimego rynku gazu ziemnego wydaje się niemożliwa

Systemowa zmiana relacji handlowych pomiędzy Gazpromem a PGNiG S.A. w obliczu braku konkurencyjnego rodzimego rynku gazu ziemnego wydaje się niemożliwa

Aneks do umowy gazowej zawarty pomiędzy PGNiG S.A. a Gazpromem stał się przedmiotem debaty ze względu na cztery podstawowe informacje, przedstawione opinii publicznej.

Cztery wiadomości

Pierwsza z nich dotyczyła ceny kontraktowej gazu, która ma zostać obniżona o bliżej nieokreślone kilkanaście procent. Druga odnosiła się do wzbogacenia formuły cenowej, która ma stanowić połączenie dotychczas stosowanej indeksacji w oparciu o ceny ropopochodnych oraz nowej – określanej jako rynkowa. Ta druga jest jak dotąd nieokreślona, najprawdopodobniej odwoływać się będzie do cen gazu forward. Gazprom wyraźnie zaprzeczył, że nowa formuła cenowa odnosić się ma do indeksacji w oparciu o ceny spotowe.

Trzecia wiadomość dotyczyła obniżenia zamówionego wolumenu gazu do wielkości 8,5 mld m3 (z 10,2 mld m3). Czwarta – do regresu nadpłat za lata 2011-12. Na marginesie tych podstawowych wiadomości wspomniano również o inwestycjach możliwych w przyszłości obu stron umowy gazowej (elektrownia gazowa, druga nitka Jamału). Przy tym te wspólne plany dotarły do nas z inicjatywy polskich negocjatorów. Potem informacje na ich temat zostały stanowczo zdementowane przez Spółkę.

Z czym do stołu?

Gazprom do negocjacji przystępował z perspektywą spadającej sprzedaży surowca, toczącego się postępowania wyjaśniającego Komisji Europejskiej w sprawie nadużycia pozycji dominującej, niekorzystnych tendencji na rynku światowym (boom łupkowy w Stanach, rozwój rynku LNG) oraz liberalizacji rynku europejskiego.

Strona polska, związana postanowieniami umowy gazowej dotyczącymi odchodzącego już w przeszłość mechanizmu ustalania ceny, długości trwania kontraktu, musiała mieć na uwadze niedokończone inwestycje dywersyfikacyjne, które umożliwią jednak w najbliższych latach sprowadzanie większych ilości gazu z innych źródeł i kierunków. Elementami niepewności dla obu stron były zapewne chociażby kwestie dotyczące arbitrażu w Sztokholmie oraz nieznany jeszcze potencjał wykorzystania gazu łupkowego w Polsce.

Pozytywnie…

Efekt podpisanego aneksu, przy skąpej ilości informacji, można wstępnie ocenić pozytywnie, biorąc pod uwagę jako materiał do analizy publiczne oświadczenia PGNiG S.A., w perspektywie krótkoterminowej. Taka ocena odnosi się do deklarowanej poprawy sytuacji finansowej samego przedsiębiorstwa dominującego (zapłata kwot z tytułu „retroakcji”, obniżenie ceny i wolumenu) oraz możliwej obniżki taryfy gazowej dla odbiorców końcowych w części obrotowej na następny rok.

…niekoniecznie w dłuższej perspektywie

Jeżeli weźmiemy jednak pod uwagę dłuższą perspektywę, to aneks nie antycypuje nowego modelu handlu gazem, który kształtuje się w Europie. Ten nowy model charakteryzuje się odejściem od długoterminowości kontraktów, indeksacji w oparciu o ceny ropopochodnych, klauzul „bierz lub płać”, nie wspominając o już zakwestionowanych przez Komisję Europejską klauzulach kraju przeznaczenia (destination clauses). Wydaje się jednak, iż osiągnięcia tego typu skutków nie zakładano w negocjacjach, przynajmniej gdy chodzi o oficjalne wypowiedzi przedstawicieli PGNiG S.A. skupionych na „obronie konkurencyjności kontraktu długoterminowego”.

Na zmianie modelu relacji kontraktowych tym bardziej nie mogło zależeć stronie rosyjskiej, dla której realną wartością jest długoterminowość kontraktu, indeksacja w oparciu o ropopochodne oraz pozostawienie klauzul „bierz lub płać”. Pytanie, czy zmiana podstawowych elementów kontraktu była w ogóle możliwa do osiągnięcia? Wydaje się, że nie, a głównym powodem jest tutaj brak liberalizacji polskiego rynku gazu.

Co jest dobre dla PGNiG…

Z informacji przekazanych przez PGNiG S.A. dotyczących podpisanego aneksu wynika przede wszystkim to, że spółka spodziewa się poprawy swojej sytuacji finansowej. I to jest dobra wiadomość. Niekoniecznie w interesie PGNiG S.A. będzie już jednak przełożenie tej lepszej sytuacji na odbiorców.

Z drugiej strony, brak istotnej obniżki taryf może rodzić później pytania o wiarygodność deklaracji politycznych wykorzystujących sukces negocjacyjny. Poprawa sytuacji finansowej PGNiG S.A. musi natomiast przełożyć się na wiarygodny program inwestycyjny, który powinien zostać skierowany na zwiększenie wydobycia ze źródeł krajowych – co spółka już zadeklarowała – oraz intensyfikację programu eksploatacji gazu łupkowego. Taki program wpisuje się w politykę energetyczną państwa, skonkretyzowaną zapowiedziami premiera z tzw. drugiego exposé, i powinien wzmacniać jej realizację.

…niekoniecznie sprzyja rynkowi

Z perspektywy rynku podpisanie aneksu niewiele zmieniło. Gazprom zrealizował swoją strategię opóźniania europejskiego projektu liberalizacji, broniąc skutecznie stosowaną do tej pory formułę cenową (z niedookreśloną koncesją na rzecz indeksacji w oparciu o ceny gazu forward) oraz klauzulę take or pay.

Obrona konkurencyjności kontraktu jamalskiego będzie nadal prowadziła do prób tworzenia nowych i petryfikowania istniejących barier wejścia, co uniemożliwia powstanie efektywnej konkurencji na polskim rynku. Taką sytuację może zmienić jedynie konsekwentny program liberalizacji, rozumiany szerzej niż jedynie odejście od taryfikacji, w połączeniu z dywersyfikacją kierunków dostaw oraz inwestycje w krajowy upstream i infrastrukturę.

Do podjęcia dalszych kroków w kierunku liberalizacji wezwała kraje członkowskie w dniu 15 listopada br. Komisja Europejska (komunikat „Making internal market work”). Komisja zapowiedziała intensyfikację działań na rzecz budowy wspólnego rynku, w tym za pomocą postępowań z zakresu ochrony konkurencji. Przedstawiła również konkretne zalecenia dla państw członkowskich. Zgodnie z nimi Polska ma kontynuować działania dotyczące m.in. utworzenia platformy obrotu gazem, płynnego rynku hurtowego, prostej zmiany sprzedawcy, wprowadzenia fizycznego rewersu na Jamale (tutaj akurat można się spodziewać szybkich zmian) oraz odejścia od taryfikacji w obrocie hurtowym i stopniowego odchodzenia w obrocie detalicznym.

Bez liberalizacji systemowe zmiany niemożliwe

Systemowa zmiana relacji handlowych pomiędzy Gazpromem a PGNiG S.A. w obliczu braku konkurencyjnego rodzimego rynku gazu ziemnego wydaje się niemożliwa. Tym bardziej jednak konieczne jest przeprowadzenie rozsądnego projektu liberalizacyjnego, który wymaga zmian deregulacyjnych w prawie. W jego wyniku odbiorcy końcowi powinni uzyskać faktyczną możliwość zmiany sprzedawcy. Powinien także powstać płynny i przejrzysty rynek hurtowy gazu, a regulator zostać wyposażony w zestaw prokonkurencyjnych instrumentów prawnych, adekwatnych do stanu rozwoju rynku. Większość z tych postulatów jest już zresztą przedmiotem propozycji zawartych w projekcie ustawy „Prawo gazowe”.

Żyjemy w ciekawych czasach, w których odczarowaniu ulega szereg mitów narosłych przez lata na rynku gazu ziemnego. Dowodem na powyższą tezę jest choćby przełamanie monopolu Gazpromu w zakresie dostaw na Ukrainę (RWE i Gazsystem), wydzielenie właścicielskie sieci w Estonii i na Litwie. Na „odczarowanie” kontraktu jamalskiego przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ale to kiedyś nastąpi w miarę wprowadzania w Polsce konkurencyjnego rynku gazu ziemnego.

dr Mariusz Swora – były prezes URE, prawnik, wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim