Newsletter

Starość to jeszcze nie radość

Janusz Czapiński, 25.10.2012
Gdy osoby starsze odważniej wejdą w przestrzeń publiczną, zaczną być bardziej aktywne, również stopniowo przełamią stereotypy, które ciągle są jeszcze w Polsce niezwykle silne

Strona 1

Gdy osoby starsze odważniej wejdą w przestrzeń publiczną, zaczną być bardziej aktywne, również stopniowo przełamią stereotypy, które ciągle są jeszcze w Polsce niezwykle silne – z prof. Januszem Czapińskim rozmawia Marzena Haponiuk

Marzena Haponiuk: Jaka jest polska starość?

Prof. Janusz Czapiński: Na zachodzie, np. w Niemczech czy Szwecji starość to radość, a w Polsce ciągle obowiązuje powiedzenie „starość nie radość”. Rzeczywiście wygląda ona nie najciekawiej. W badaniach międzynarodowych Polacy nie wypadają najlepiej. Obserwujemy ostatnio w Polsce nasilenie symptomów depresji. To absolutny rekord na tle pozostałych krajów europejskich. Sprawność fizyczna starszych Polaków mierzona np. siłą uścisku dłoni albo szybkością chodzenia jest również bardzo kiepska. Być może z powodu tej małej sprawności fizycznej polskich seniorów wynika głęboka awersja do jakichkolwiek sportów, a nawet szerzej – do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Podstawowa pozycja polskiego seniora to siedzenie w fotelu przed telewizorem. Co prawda coraz częściej widać na ulicach osoby starsze, które chwyciły bakcyla nordic walking. Nie jest to jednak zjawisko w Polsce  powszechne. Dotyczy głównie dużych miast.

Starsze osoby się nie ruszają, a jeśli się ruszają to widać, że nie są specjalnie sprawni fizycznie. W wymiarze psychicznym też nie jest najlepiej. Często są sfrustrowani, przygnębieni. Prawie w ogóle nie działają społecznie. Udzielają się głównie w obrębie rodziny. W tym rodzinnym wymiarze wypadamy całkiem nieźle. Tu świadczymy sobie różnego rodzaju usługi, zarówno młodsi starszym, jak i starsi młodszym. Poza te opłotki rodzinne wychylamy się niezwykle rzadko.

To dość ponury obraz.

Jednak są zauważalne pozytywne symptomy zmian. Te jaskółki, które moim zdaniem jeszcze wiosny nie czynią, ale dobrze, że są. To uniwersytety trzeciego wieku. Coraz więcej osób korzysta z tej oferty. Pytanie brzmi: dlaczego w innych wymiarach nie ma równie atrakcyjnej oferty, która wyciągnęłaby tych starszych Polaków sprzed telewizora czy z kuchni? Dla przykładu, w Niemczech popularna jest aktywność w klubach sportowych dla seniorów. W Polsce jedynie nieliczni starsi zapisują się do jakiegoś klubu żeglarskiego czy wioślarskiego.

Dlaczego przedsiębiorczy Polacy nie próbują zachęcać starszych osób do pozadomowej aktywności?

To jest jeszcze przed nami. Warto starszych nakłaniać do różnorodnej aktywności dlatego, że te wszystkie negatywne rzeczy, o których mówiłem, wpisują się w pewne błędne koło. Jak Polak po sześćdziesiątce odkryje, że strasznie go rajcuje np. udział w maratonach dla osób starszych, to oczywiście musi się poczuć lepiej i psychicznie, i fizycznie. To mu zapewni podtrzymywanie sprawności fizycznej. Nada jakiś sens życiu po przejściu na emeryturę. Da mu kontakt z innymi ludźmi. Nie tylko z tymi najbliższymi sąsiadami, ale z całą plejadą innych osób. Gdy życie towarzyskie wśród starszych będzie kwitło, będą oni w lepszej formie fizycznej, ale i zdecydowanie lepszej formie psychicznej.

Jak ci starsi są postrzegani przez innych członków społeczeństwa – przez młodych czy ludzi w średnim wieku? Czy są widzialni, niewidzialni?

Są widzialni, tylko są postrzegani przez pryzmat stereotypów. Jak już jesteś na emeryturze, siedź na ławeczce przed domem albo w domu na fotelu przed telewizorem. Należy próbować przełamać te stereotypy. Kiedyś w Warszawie staruszka po siedemdziesiątce maszerująca ulicą z kijkami wywoływała uczucie zażenowania. Dzisiaj, przynajmniej w Warszawie, to już nie jest widok, który doprowadzałby młodych do śmiechu czy niesmaku.

A wręcz jest to widok całkiem normalny.

Właśnie. Gdy osoby starsze odważniej wejdą w przestrzeń publiczną, zaczną być bardziej aktywne, również stopniowo zaczną przełamywać stereotypy, które ciągle są jeszcze w Polsce niezwykle silne.

Stereotypy odzywają się też w rodzinach. Czterdziestoletnie dzieci odradzają na przykład swoim 65- czy 70-letnim rodzicom jakąkolwiek aktywność pozadomową. Jedyna prośba młodszych do starszych jest taka, by się zaopiekowały wnukami albo ugotowały obiad.

Czytałam o badaniach, w których studenci pytani o wizerunek osoby starszej mówili, że senior to osoba złośliwa, niedołężna, agresywna…

Powodem, dla którego oni tak mówią jest to, że – na szczęście jeszcze – jeśli ktokolwiek publicznie zwraca uwagę w środkach masowej komunikacji na niewłaściwe zachowanie współpasażerów, to właśnie osoby w podeszłym wieku. Młodzi odbierają takie zachowanie jak atak na nich, wręcz rodzaj agresji ze strony starszych osób. Nie twierdzę, że ci pasażerowie w podeszłym wieku zawsze mają rację. Bo tak nie jest. Być może rzeczywiście przemawia przez nich frustracja wynikająca z niedopasowania do kultury, która wtargnęła do Polski po 1989 r.