Newsletter

Czy silver economy ma w Polsce przyszłość?

Teresa Słaby, 25.10.2012
Jeszcze dwa, trzy lata temu o uniwersytetach trzeciego wieku czy klubach seniora było cicho. Dziś jest już głośno – to odpowiednia edukacja chroni osoby starsze, chociażby przed ryzykownymi inwestycjami typu Amber Gold

Jeszcze dwa, trzy lata temu o uniwersytetach trzeciego wieku czy klubach seniora było cicho. Dziś jest już głośno – to odpowiednia edukacja chroni osoby starsze, chociażby przed ryzykownymi inwestycjami typu Amber Gold – mówi prof. Teresa Słaby w rozmowie z Marzeną Haponiuk

Marzena Haponiuk: Jaki jest konsument 55+?

Prof. Teresa Słaby: W 2009 roku, kiedy kryzys jeszcze nie był tak odczuwalny, przeprowadzone zostały badania wśród osób starszych mieszkających głównie w Warszawie. Naszym celem było rozpoznanie możliwości rozwoju rynku usług dla tych osób. Pytaliśmy o popyt na usługi, przede wszystkim turystyczne, medyczne, catering, zajęcia w różnego typu klubach rekreacyjnych, pomoc przy pielęgnacji osób niewychodzących z domu. Badaliśmy też szanse wolontariatu. Chcieliśmy rozpoznać popyt wśród osób, które już potrafiły korzystać z internetu. Naszym zdaniem istniała szansa dla powstania mikroprzedsiębiorstw (1-3 osobowych), które świadczyłyby takie usługi. Badania powtórzyłyśmy w 2010 r.

Co pokazały?

Osoby starsze byłyby zainteresowane przede wszystkim usługami turystycznymi, w niewielkim stopniu sprzątaniem mieszkania. Na ogół prowadzenie rozmowy telefonicznej było trudne z uwagi na ogromną nieufność. Przywożenie do domu posiłków, specjalnie zorganizowany catering byłby niemożliwy z uwagi na obawę przed wpuszczeniem obcej osoby do domu. Badani nie słyszeli też o kredytach hipotecznych, osoby te nie życzyły sobie wizyt wolontariuszy, nie wykazywały też zainteresowania pomocą w sprawach urzędowych.

Dlaczego?

Głównie z powodów mentalnych. Ale także finansowych. W badaniach ciągle operujemy terminem „gospodarstwa domowe”, ale nawet w czteropokoleniowych rodzinach starsi ludzie stali się niezmiernie ważni, często jako jedyni mając stały dochód. Co miesiąc otrzymują emerytury. Zdarza się, że choć razem nie mieszkają, pomagają sobie nawzajem. W związku z tym ich siła nabywcza rozkłada się często na kilka osób w rodzinie – dzieci, wnuki, a nawet prawnuki.

Czy od 2009 roku, kiedy pani profesor przeprowadziła badania, coś się w sytuacji seniorów zmieniło?

Na pewno polepszyła się oferta edukacyjna skierowana do tej grupy. Ogromny udział mają w tym media, choć wciąż nie do wszystkich ta informacja dociera. To, o czym dwa, trzy lata temu było cicho, czyli o uniwersytetach trzeciego wieku czy klubach seniora, dziś jest już bardzo głośno. Albowiem to odpowiednia edukacja chroni osoby starsze, chociażby przed ryzykownymi inwestycjami typu Amber Gold.

Dramatycznie wzrasta wśród polskich seniorów udział osób zdecydowanie starszych, powyżej 80 roku życia. Potrzebują one opieki medycznej, opiekuńczej, płynącej z wielu kierunków – społeczeństwa, gminy. Często są samotni, bo ich dzieci, 60-cio letnie, już nie żyją, a wnuki emigrują. Mimo coraz większego zainteresowania, polscy seniorzy są w coraz gorszej sytuacji. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze poczucie deprywacji społecznej.

W jakim sensie?

W nowych badaniach klasy wyższej wyselekcjonowałyśmy grupę tzw. zamożnych seniorów. Przed emeryturą pracowali na kierowniczych stanowiskach. Niektórzy byli aktywni zawodowo także po przejściu na emeryturę. Gdy przestali pracować zawodowo, okazało się, że popadają w marazm psychiczny, dotyka ich poczucie krzywdy. Zmieniło się ich otoczenie, już nie są najważniejsi. Do tego dochodzą choroby. Chociaż cieszą się dobrą sytuacją materialną, ich uczestnictwo w życiu społecznym zmalało. Czują się wykluczeni społecznie.

Czy jest możliwa typologia polskich seniorów?

W tej chwili ten segment jest zróżnicowany i bardzo trudny do przygotowania oferty rynkowej. Inaczej kierujemy pomoc i ofertę dla singli, małżeństw bezdzietnych, małżeństw z dziećmi, a inaczej do tych, którzy nie mieszkają z dziećmi, ale czynnie im pomagają.

Jest też bardzo wielu samotnych mężczyzn, którzy z wielu powodów nie chcą wyjść z domu, a mają swoje potrzeby. W pytaniu o rodzaj usług, jakie ich interesują, wymieniali na przykład usługi seksualne.

Ci „starsi seniorzy” wymagają przede wszystkim opieki. Ale czy rynek dostrzegł tych nieco młodszych? Na zachodzie silver economy (srebrna gospodarka – usługi skierowane do osób starszych – mh) jest już rozwinięta. Jak jest w Polsce?

Tam starzenie społeczeństwa zaobserwowano o wiele wcześniej. W Polsce istnieje oferta, głównie życia społecznego, skierowana do osób starszych, ale i ta zaczyna być dla nich kosztowna. Coraz częściej słyszymy, że kluby seniorów, które służyły spotkaniom, integracji tych młodszych starszych osób są zadłużone i zamykane. Proponuje się, żeby osoby wpłacały sto zł miesięcznie. I wtedy seniorzy się wycofują.

Czasem osobom starszym pomagają banki, proponując kredyt hipoteczny. Nie wszyscy jednak potrafią i mają odwagę, żeby z tych usług skorzystać. Wolą zawierać ciche umowy z Kościołem. Wiemy o tym, że mieszkania są zapisywane Kościołowi w zamian za pomoc, np. w pensjonatach spokojnej starości prowadzonych przez zakonnice.

Z tego, co pani profesor mówi wynika, że przyszłość seniorów w Polsce rysuje się w ciemnych barwach…

To prawda. Mamy możliwość porównania sytuacji osób starszych w latach 2009-10 i teraz pod koniec 2012 r. To, co uzyskałyśmy w badaniach sprzed trzech czy dwóch lat, to już był sygnał, że dla tych ludzi musi zostać stworzona specjalna oferta.

Kiedyś starsi ludzie mieli więcej pieniędzy, a i tak ta oferta i informacja nie była pełna. Tymczasem teraz tych pieniędzy mogą mieć zdecydowanie mniej, ze względu na konieczność dzielenia się z pozostałymi członkami rodziny. A to kolejna przeszkoda.

Co w takim wypadku można zrobić?

Przede wszystkim potrzeba kampanii informacyjnej w telewizji czy darmowych gazetach. Niezbędna jest pomoc klubom seniora tak, żeby koszty uczestnictwa były niższe. Należy zainteresować się wsią, gdyż tam sytuacja jest bardzo zła. Miasta, szczególnie Warszawa, z tym problemem dadzą sobie radę.

Czy można jakoś wpłynąć na rynek?

Myślę, że rynek jest bardzo elastyczny i szybki. Jeżeli rynek zauważy, że przykładowo powstał gdzieś klub i ten klub zwróci się  z prośbą o zorganizowanie cateringu, to firmy, szczególnie małe przedsiębiorstwa, błyskawicznie skalkulują i nawiążą z nim współpracę. Musi jednak zaistnieć impuls informacyjny. Problemem pozostaje to, że nie wszyscy starsi potrafią dotrzeć do informacji o dedykowanych dla nich usługach. Nie poruszają się sprawnie w internecie. Więcej informacji powinno być w gazetach bezpłatnych typu „Metro”.

Od strony podaży nie będzie za to żadnego kłopotu. Jeżeli tylko wystąpi popyt. A zamówienie może zaistnieć, jeśli będą na to pieniądze oraz zorganizowane kluby, jeśli będzie dobre rozpoznane rynku, np. w dzielnicach. To także kwestia tego, czy ośrodki opieki społecznej orientują się, kto rzeczywiście potrzebuje pomocy. Ile starszych osób pozostaje w domach. Sądzę jednak, że obecnie to rozeznanie jest bardzo słabe.

Gdyby tak wybiec w przyszłość i przyjąć założenie, że polscy seniorzy mają pieniądze, w jakim kierunku mógłby się rozwijać srebrny sektor? Jakiego typu mogą to być usługi czy produkty?

Warto inwestować w usługi medyczne i opiekuńcze dla tych starszych, wizyty w domach, głównie lekarzy specjalistów. Dotyczy to zwłaszcza grupy „starszych starszych”.

Wśród młodszych starszych istnieje popyt na posezonowe oferty turystyczne, rekreację, np. na basenach czy gimnastykę relaksacyjną w salach sportowych. Tego typu usługi miałyby szansę z tym, że musiałyby być zróżnicowane w odniesieniu do segmentu wieku i oczywiście cechowałaby je stosunkowo niska cena.

*Prof. Teresa Słaby – ekonomista, kierownik Katedry Poziomu Życia i Konsumpcji SGH w Warszawie, współautorka publikacji „Konsument 55+”