Newsletter

Jak trollować pozytywnie

Przemysław Filar, 16.10.2012
Przede wszystkim należy odwrócić paradygmat myślenia: to miasto jest podmiotem, a nie zasobem wykorzystywanym przez koncerny do tworzenia zysku

Należy odwrócić paradygmat myślenia: to miasto jest podmiotem, a nie zasobem wykorzystywanym przez koncerny do tworzenia zysku

Jesteśmy świadkami pełzającej rewolucji, której się nie wyczuwa, bo drgania nią wywołane przypominają swą skalą tsunami na morzu. Widzimy tylko kilkanaście, kilkadziesiąt centymetrów fali, a ona niszczy istniejące, wypracowane przez lata struktury. Często utrzymują one swoją sprawność już wyłącznie z rozpędu, a nie dzięki sile fundamentów. Dlatego właśnie tak ważna jest analiza rzeczywistości i dyskusja o tym, co dalej.

Rozpad istniejącego świata dokonuje się na naszych oczach, a system nie ma już potencjału rozwoju, czego dowodem jest obecna stagflacja i najdłuższy kryzys współczesnego świata. Konieczność trwania zmusza go do czerpania coraz większymi garściami z tego, co proponują naprawdę progresywne ruchy. Dowodem jest przejmowanie przez establishment takich pojęć i idei, jak budżet partycypacyjny, konsultacje społeczne, zrównoważony rozwój czy podatek Tobina.

Sedno tkwi w tym, aby wprowadzanie tych pojęć do mainstreamu odbywało się bez wypaczeń, które wystarczająco dobrze znamy, chociażby z realizacji „szczytnych założeń modernizmu”, które przez dziesiątki lat będzie trzeba naprawiać, łącząc podzielone strukturalnie i przestrzennie miasta.

„Dziury w całym. Wstęp do miejskich rewolucji” Krzysztofa Nawratka opisują ten podskórny ferment i dekonstruują polityki miejskie, które doprowadziły do upadku miast. Więcej, diagnozują rozpad społeczeństwa. Recepty proponowane w książce są proste. Nawratek nakreśla je jednak bardzo abstrakcyjnie, szczególnie dla praktyków.

Wśród różnych idei autora wymienić należy koniecznie „zabrudzanie pieniądza”, czyli taką zmianę systemu podatkowego, która wesprze rozwój zrównoważony, np. poprzez zarządzanie popytem transportowym czy ograniczanie rozlewania się zabudowy. Te postulaty poniekąd realizuje już Unia Europejska, choćby w Białej Księdze Transportu, czy Karcie Lipskiej, jednak ich implementacja w Polsce idzie zdecydowanie za wolno (choć pojawiają się w Krajowej Polityce Miejskiej, przygotowywanej przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego).

Wielu aktorów nadal naśladuje skompromitowane sposoby rozwoju zachodniej Europy z ostatniej ćwierci dwudziestego wieku, gdy sposobem na poprawienie jakości życia było przyciąganie mitycznego inwestora. Inwestor przyjedzie czarnym autem autostradą, kupi nasze fabryki, wywali nierobów i zacznie montować zegarki albo przeklejać tabelki z Worda do Excela i z powrotem. Kłopot w tym, że taniej to robić w Chinach, a ich miasta mają większy potencjał i są bardziej wielofunkcyjne; nie stały się jeszcze wydmuszką postindustrializacji tak jak nasze miasta. Miasta, w których robotnicy z nieistniejących fabryk nie mają siły nabywczej, więc upadają zamieszkałe przez nich śródmieścia. Miasta w których wannabe-klasa-średnia spędza popołudnia w korkach, jadąc do mieszkań, których właścicielami są banki. I czynią tak aż do emerytury, którą mogłyby zapewnić im jedynie dzieci, na które w tym świecie nie ma ani czasu, ani pieniędzy.

Przede wszystkim należy odwrócić paradygmat myślenia: to miasto jest podmiotem, a nie zasobem wykorzystywanym przez koncerny do tworzenia zysku. Dlatego niezbędny jest trolling. Ale trolling pozytywny,polegający na kłótni o miasto. Polegający na sporze wszystkich środowisk, od prawa do lewa, od czerni przez zieleń do czerwieni albo od czerni do bieli. Jak powiedział Deng Xiaoping: nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne aby łapał myszy.

Wprowadzenie swoistej rewolucji będzie musiało być poprzedzone stworzeniem nowej narracji. Nie ograniczajmy się do filozofii, kłóćmy się o prawo, ekonomię, urbanistykę i transport. Mieszkania i sklepy, zakłady fryzjerskie i kawiarnie. Podatki i dotacje, targowiska i parkingi. Przedszkola i rowery. Kłóćmy się dla dobra miast. Teoretycy, naukowcy, urzędnicy i działacze, radni i kupcy, spierajmy się o nasze miasta!

Hausmann i Le Corbusier zrobili dziury w mieście, przecinając je arteriami. My zróbmy dziury w dziurach: przetnijmy te arterie przejściami dla ludzi!

Jak pisze Nawratek, „Rozpocząć rewolucję, to przekrzywić lekko głowę i zobaczyć, że świat może wyglądać inaczej. Potem trzeba tylko mocno uwierzyć w to, co się widzi. Zrób to teraz!”.

Krzysztof Nawratek, „Dziury w całym. Wstęp do miejskich rewolucji”, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2012

*Przemysław Filar – prezes, założyciel Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, administrator Forum Polskich Wieżowców; organizator, wraz z Radą Miasta Wrocławia i Towarzystwem Urbanistów Polskich, debat o planowaniu przestrzennym, transporcie, pomnikach oraz aglomeracji