Newsletter

Nie dyskryminujmy ojców!

Marzena Haponiuk, 16.10.2012
Ojciec biorący dzień wolny na opiekę nad dzieckiem w oczach szefa, ale i współpracowników, wciąż jeszcze budzi niedowierzanie lub uśmiech. Nowe rozwiązania powinny położyć większy nacisk na zaangażowanie ojców

Ojciec biorący dzień wolny na opiekę nad dzieckiem w oczach szefa, ale i współpracowników, wciąż jeszcze budzi niedowierzanie lub uśmiech. Nowe rozwiązania powinny położyć większy nacisk na zaangażowanie ojców

W dyskusjach nad kształtem i obrazem współczesnej rodziny mamy w Polsce wciąż do czynienia z podejściem tradycyjnym. Rodzina to ojciec, matka i dziecko. Nadal skupiamy się na podkreślaniu wagi oraz dominującej roli kobiet w procesie opieki nad dzieckiem. Od chwili urodzenia do pójścia dziecka do żłobka czy przedszkola, ale i w trakcie dalszej nauki, to głównie kobiety są odpowiedzialne za kwestie opiekuńcze i wychowawcze. Ojcowie sprowadzani są do roli ekonomicznej.

Tymczasem kobiety masowo się kształcą i pracują; wraz ze wzrostem obowiązków więcej też wymagają. Polska rodzina się zmienia. Opieka nad dziećmi bywa dzielona między oboje rodziców. Coraz częściej mamy też do czynienia z rodziną niepełną; wzrasta liczba rozwodów i liczba dzieci urodzonych w związkach pozamałżeńskich. Zmianie ulega też nastawienie mężczyzn do życia rodzinnego.

Więcej ojców odkrywa uroki rodzicielstwa. Chcą aktywnie uczestniczyć w rozwoju i wychowaniu potomstwa. Niestety, zachodzące w tkance społecznej zmiany – ten nowy układ sił – nie mają odzwierciedlenia w debacie publicznej, sferze mentalnej czy proponowanych rozwiązaniach prawnych. Ojciec biorący dzień wolny na opiekę nad dzieckiem w oczach szefa, ale i współpracowników, wciąż jeszcze budzi niedowierzanie lub uśmiech.

W procesie utrwalania stereotypowego postrzegania ról płciowych nadal biorą udział media (mit matki-Polki i ojca-bohatera, z którymi mamy do czynienia w reklamach i serialach), szkoła (ilustracje w podręcznikach przedstawiające kobietę podczas gotowania obiadu, mężczyznę odpoczywającego na kanapie). Ale „zasługi“ na tym polu ma także państwo.

Kluczowym przykładem jest kwestia urlopu przysługującego po urodzeniu dziecka. Do niedawna był on dostępny tylko dla matek. Zmiany w przepisach w 2010 roku wprowadziły, a następnie wydłużyły do dwóch tygodni, urlop ojcowski. Ojcowie mają też prawo do urlopu „tacierzyńskiego“. Należy się on wtedy, gdy matka po wykorzystaniu 14-tygodniowego urlopu macierzyńskiego zrezygnuje z pozostałej jego ilości. Prawo do wykorzystania pozostałej części urlopu przechodzi na ojca. Niewykorzystany urlop przepada.

Dzięki tym prawnym rozwiązaniom temat świadomego i aktywnego „tacierzyństwa“ nareszcie przebił się do publicznego dyskursu. „Język kształtuje rzeczywistość“ – pisał George Lakoff w książce „Nie myśl o słoniu“. Uchwalane prawo również.

Dyskryminacja ojców to problem, z jakim mamy do czynienia nie tylko w Polsce. Podobnie jest na przykład w Wielkiej Brytanii. Adrienne Burges z brytyjskiego think tanku Fatherhood Institute na pytanie, komu powinno być przyznane prawo do urlopu po urodzeniu dziecka, mówi wprost: „(…) trzeba wypracować rozwiązanie pasujące do konkretnej rodziny; to nie może być tylko decyzja kobiety. Para musi dojść do porozumienia, tak samo, jak wspólnie decyduje, czy woli mieszkać w mieście czy na wsi“.

Nawet Włosi dostrzegli wagę problemu nierównego traktowania kobiet i mężczyzn w rodzinie. Na początku tego roku premier Włoch Mario Monti postanowił zmusić włoskich macho do zmiany wciąż bardzo tradycyjnego modelu włoskiej rodziny na model bardziej angażujący mężczyzn w domowe obowiązki. Obligatoryjny trzydniowy urlop ojcowski, niezbyt imponujący w porównaniu z dwutygodniowym, do którego mają prawo ojcowie w Polsce, to dla Włochów prawdziwa rewolucja kulturowa.

Propozycje wydłużenia urlopu macierzyńskiego powinny, podobnie jak to wygląda w Szwecji, promować rodzicielstwo, tj. prawa i obowiązki obojga rodziców. Odpowiedzialność za dzieci ponoszą przecież zarówno matki jak i ojcowie. Długie urlopy tylko dla kobiet osłabią i tak już nieciekawą sytuację kobiet na rynku pracy.

Nowe rozwiązania powinny położyć większy nacisk na zaangażowanie ojców. Obowiązkowy urlop tylko dla ojców powinien ulec znacznemu wydłużeniu. Skoro powołujemy się na model szwedzki, należy pamiętać, że tam ojcowie są zmuszeni do wykorzystania minimum 60 dni z przysługującej rodzicom puli 480. W przeciwnym wypadku te dni przepadają.

Młode kobiety są dziś pomijane przy zatrudnieniu czy awansach ze względu na prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Niewiele też mamy kobiet w zarządach spółek. Szklany sufit wciąż istnieje. Dopiero gdy doprowadzimy do sytuacji, że prawo będzie równo traktowało oboje rodziców, stopniowo wpłynie to na ich postrzeganie przez pracodawców, ale też przez społeczeństwo.

*Marzena Haponiuk – socjolog, ekonomista, analityk ds. rynku pracy i polityki społecznej w Instytucie Obywatelskim