Newsletter

Mo Yan – absolutnie osobny

Artur Madaliński, 13.10.2012
Twórczość ostatnich noblistów – choć tak bardzo zakorzeniona w prywatnych przestrzeniach, obsesjach autorów – doskonale poddaje się zabiegom uniwersalizującym

1. „Opuścił głowę i spojrzał w dół, na ulicę, gdzie leżała Shangguan Lu w towarzystwie dwojga płaczących dzieci; z nagim brzuchem przypominała wyrzuconą na brzeg rybę. Ogromny smutek wezbrał mu w sercu, łzy zamgliły spojrzenie. Umoczył palec we krwi sączącej się z ran i napisał na jasnoszarej ścianie cztery ideogramy (…). Z okrzykiem »Boże, przebacz!« pastor Malloy rzucił się w dół z kościelnej wieży i padł na ceglany bruk niczym ogromny ptak ze złamanymi skrzydłami. Jego mózg, który rozbryznął się dookoła, plamiąc chodnik, przypominał ptasie odchody”. To fragment „Obfitych bioder, pełnych piersi” – jednej z dwóch wydanych w Polsce powieści tegorocznego noblisty (obydwie przełożyła Katarzyna Kulpa).

Wystarczy przeczytać kilka zdań prozy Mo Yan, by zorientować się, że jest to pisarz operujący stylem całkowicie osobnym. Stylem, w którym o lepsze walczą mocne (nierzadko bliskie fizjologicznym) porównania, dosadne opisy aktów seksualnych i spowijająca wszystko mgła alegorii. Książki Mo Yana łączą – Kafkowską z ducha – skłonność do przekuwania narracji w przypowieść z dosadnością przedstawiania, godną najbardziej radykalnych prozatorskich realistów.

2. Tegoroczny werdykt Akademii Szwedzkiej trudno nazwać bardzo zaskakującym – chiński pisarz od dłuższego czasu wymieniany był wśród murowanych kandydatów do literackiego Nobla. Przyznać jednak trzeba, że od kilku lat trudno się do wskazań Akademików przyczepić. Orhan Pamuk, Doris Lessing, Herta Müller, Mario Vargas Llosa czy Tomas Tranströmer to artyści wybitni. Ich twórczość – choć tak bardzo zakorzeniona w prywatnych przestrzeniach (raczej: obsesjach) autorów – doskonale poddaje się zabiegom uniwersalizującym. W tym sensie proza Mo Yana w żadnym razie nie odstaje od pisarstwa przywołanych pisarzy: zanurzona po uszy w chińskich baśniach ludowych i burzliwej historii Państwa Środka mówi o doświadczeniach bliskich nam wszystkim – nierówności społecznej, próbach ocalenia godności w sytuacjach granicznych czy destrukcyjnej nieraz sile historii.

3. Laureat tegorocznej nagrody Nobla w dziedzinie literatury naprawdę nazywa się Guan Moye, co przetłumaczyć można jako „Ten, który nie mówi”. Przybrał pseudonim Mo Yan, żeby pamiętać o cnocie małomówności. Bardzo mi się to podoba – teoria głosząca, że pisarze, którzy mówią mniej, najczęściej piszą lepiej, jest jedną z najmocniejszych teorii kulturowych. Niestety, coraz bardziej – jak każdy rodzaj powściągliwości – zanikającą.