Newsletter

Sekret fińskiej edukacji

Hannu Simola, 03.10.2012
W Finlandii kariera nauczyciela, nawet na szczeblu szkoły podstawowej, to nie ślepy zaułek czy drugorzędny zaszczyt

W Finlandii kariera nauczyciela, nawet na szczeblu szkoły podstawowej, to nie ślepy zaułek czy drugorzędny zaszczyt – mówi prof. Hannu Simola w rozmowie z Janem Gmurczykiem

Jan Gmurczyk: Czym jest edukacja w dzisiejszym świecie?

Prof. Hannu Simola: Ekonomiści i socjologowie coraz bardziej uświadamiają sobie fakt, że edukacja i szkolnictwo przemieściły się z peryferii do centrum układów instytucjonalnych współczesnego społeczeństwa, tworząc w coraz większym stopniu zręby systemów społecznych. Wykształcenie stało się bramą do pełnoprawnego i kompetentnego obywatelstwa w nowoczesnym społeczeństwie, określanym teraz jako „gospodarka oparta na wiedzy” i „uczące się społeczeństwo”. Alternatywna droga prowadząca do tego obywatelstwa jest coraz węższa i bardziej ograniczona, co oznacza, że bez formalnej edukacji jednostka jest zdana wyłącznie na siebie i pozostaje w tyle za osobami, które legitymują się certyfikatami i dyplomami.

Fiński system edukacji jest postrzegany jako niezwykle skuteczny. Co się skrywa za tym sukcesem?

Można wymienić trzy czynniki, składające się na ten sukces. Są to: silna wiara w szkolnictwo, wysoki status nauczycieli i duże zaufanie do obowiązującego nadzoru. Wszystkie te elementy w swej istocie powstały i zgrały się dość przypadkowo. Silna wiara w szkolnictwo jest pokłosiem nieplanowanego zbiegu trzech zmian społecznych, które pojawiły się w Finlandii wyjątkowo późno. Chodzi tu o ekspansję edukacji szkolnej, modernizację struktury zatrudnienia i utworzenie systemu państwa dobrobytu.

Z kolei wysoki status nauczycieli wiąże się z tym, że w Finlandii kariera nauczyciela, nawet na szczeblu szkoły podstawowej, nie jest ślepym zaułkiem czy drugorzędnym zaszczytem, lecz stoi na równi ze wszystkimi innymi zawodami, które wymagają wyższego wykształcenia. Na poziomie międzynarodowym wykształcenie to odpowiada tytułowi magistra. Taka sytuacja sprawia, że fińscy nauczyciele mają kwalifikacje, aby podjąć studia doktoranckie. Powoduje też, iż nauczanie w szkołach podstawowych stało się akceptowalnym zajęciem i standardową opcją przy wyborze ścieżki kariery dla młodzieży z wyższej klasy społecznej. Warto jednak przy tym zauważyć, że nauczanie przez osoby posiadające tytuł magistra to wynik zbiegu reformy kształcenia nauczycieli i reformy stopni edukacji wyższej.

Wracając natomiast do kwestii nadzoru – dozór nad pracą wykonywaną w fińskich szkołach jest minimalny w porównaniu z innymi państwami. Wszelkie tradycyjne formy kontroli pracy nauczycieli zniknęły z początkiem lat 90-tych ubiegłego stulecia. Inspektorat szkół, szczegółowy program nauczania dla całego kraju, oficjalnie zatwierdzane materiały dydaktyczne, tygodniowe plany bazujące na nauczanych przedmiotach, jak również dzienniki, w których nauczyciel musiał skrzętnie zapisywać, czego nauczał na każdej godzinie – wszelkie te tradycyjne rozwiązania zostały zarzucone. Ale i tu przypadek odegrał swoją rolę. Na początku pomysł był taki, aby stworzyć silny system ewaluacji. Głęboka recesja lat 90-tych i radykalna autonomia samorządów zdusiły jednak reformatorski zapał. Jak na ironię, ubocznym skutkiem owych zdarzeń okazały się zaufanie i wolność.

Jakie lekcje innym państwom europejskim oferują fińskie doświadczenia na polu edukacji?

Można wymienić kilka zasad, które mogłyby zostać przeszczepione do zagranicznych systemów edukacyjnych. Po pierwsze, oparcie na nauczycielach, gdyż to oni są „biurokratami najniższego szczebla” i to oni decydują o sukcesie każdej reformy szkolnictwa. Oznacza to między innymi brak upokarzających inspekcji w szkołach, brak standaryzowanych programów nauczania i list rankingowych oraz brak odpowiedzialności związanej z wynagrodzeniem. Zamiast tego wszystkiego należy dążyć do wysokiego poziomu kształcenia nauczycieli, jak również do przekazywania przywództwa na poziomie szkół i dzielnic profesjonalistom w zakresie edukacji, czyli byłym nauczycielom.

Po drugie, warto zapewnić uczniom spokojne, wolne od strachu warunki do nauki, na przykład poprzez ograniczenie sprawdzianów do niezbędnego minimum. I po trzecie, trzeba zmierzać do podnoszenia zaufania w obrębie systemu kształcenia, chociażby poprzez przedkładanie obowiązków ponad odpowiedzialność, czy też inteligentne łączenie tradycji narodowej z pomysłami zagranicznymi.

Czy młodzi Finowie mają trudności ze znalezieniem zatrudnienia, jak to często ma dzisiaj miejsce w wielu innych gospodarkach rozwiniętych? Czy system edukacji przygotowuje młodych ludzi do gładkiego wejścia na rynek pracy?

Wydaje mi się, niestety, że fiński system edukacji w tym względzie niewiele odbiega od pozostałych. Niemniej, choć Finowie późno kończą studia wyższe, z reguły mają też bardzo dużo doświadczenia zawodowego, w związku z czym dużo łatwiej przychodzi im znaleźć zatrudnienie.

A jakie jest największe wyzwanie stojące dzisiaj przed fińskim systemem edukacji?

Zdecydowanie najpoważniejszy problem do rozwiązania to zjawisko „wypadania” uczniów z systemu edukacji po ukończeniu kształcenia obowiązkowego. Niewykluczone, że fiński system edukacji podstawowej jest zbyt efektywny, tworząc coś na kształt „uczulenia na szkołę”.

Chodzi o to, że około jedna piąta albo jedna szósta pokolenia ani nie uczy się, ani nie pracuje, co w porównaniu z innymi państwami stanowi dość wysoki wskaźnik. Większa część tej młodzieży to mężczyźni. We współczesnym społeczeństwie taka sytuacja pociąga za sobą naprawdę wysokie ryzyko wykluczenia.

*Prof. Hannu Simola – profesor socjologii i polityki edukacyjnej na Uniwersytecie Helsińskim